marzec 14, 2008
Roger Penrose — Droga do rzeczywistości
Posted by student under Fizyka, Matematyka | Tagi: Fizyka, książki, Matematyka |Dostałem na urodziny piękną książkę, dokładnie tę, która pojawia się w tytule tej notki. Opowiem Wam o niej.
Objętość, masa, cena
Książka jest gruba (ponad 1100 stron), ciężka (co najmniej 1kg) i droga (120zł). Jest to jednak ten przypadek, gdy każda strona ma mnóstwo sensu, a całość jest warta swojej ceny. Można się nawet pokusić o tezę, że wcale nie płacimy dużo, w sumie to tylko 11gr/stronę, a powtarzam - każda kartka jest dobra, a niektóre są warte wielokrotnie więcej niż 22gr.
O czym to jest?
W zasadzie wystarczy zacytować podtytuł: Wyczerpujący przewodnik po prawach rządzących Wszechświatem. I może małe (sic!) streszczenie spisu treści. Najpierw kilka uwag z zakresu, nazwijmy to, filozofii nauki. Potem zaczyna się wykład matematyki: pierwsze uwagi o geometrii, różne rodzaje liczb. Powoli podkręcamy: algebra i analiza zespolona (zadziwiająco dużo i zadziwiająco przystępnie), poprzez powierzchnie Riemanna skręcamy w kierunku geometrii różniczkowej po drodze zahaczając o kwaterniony, algebry Grassmanna i Clifforda. Z geometrii płynnie przechodzimy w grupy (poprzez symetrie i grupy Liego), wracamy do geometrycznego hardkoru (analiza tensorowa, teoria wiązek). Wykonujemy zaskakujący (choć bez żadnego szarpnięcia!) zwrot w kierunku dzieł panów Cantora, Goedla i Turinga. W tym momencie autor uznaje, że czas trochę ,,pofizyczyć”. Idziemy: czasoprzestrzeń, geometria Minkowskiego, teoria Maxwella i ogólna teoria względności. Teraz troszkę formalizmu lagranżowskiego i hamiltonowskiego. Stąd już krok do mechaniki kwantowej i tam zostajemy na dłuższą chwilę: standardowe wprowadzenie, spinory i ,,sprawy Diracowe”, nierówności Bella i paradoksy z rodziny EPR. A także, w dużej ilości, chyba jedna z najciekawszych rzeczy (wyraźnie faworyzowana przez autora) - problem redukcji stanu. Potem dwa rozdziały o modelu standardowym i kwantowej teorii pola. Dalej drugi z ulubionych tematów sir Rogera - Wielki Wybuch, potem znowu trochę o paradoksach pomiaru i EPR oraz rozważania o roli grawitacji w redukcji stanu. Wreszcie rozdział (50 stron) o teorii strun i przyległościach. Dla równowagi - następny rozdział o grawitacji pętlowej i jej kwantowaniu. Na koniec, skromnie (autor jest wszakże jednym z ojców tej teorii), o twistorach. Rozdział podsumowujący, epilog, bibliografia (obszerna!), indeks rzeczowy i indeks nazwisk.
A dla kogo?
Dla każdego, komu matematyka bądź fizyka sprawiała kiedykolwiek choć trochę przyjemności. Ci którzy od edukacji mat-fiz odpadli na koniec liceum - wiele nauczą się czytając początkowe rozdziały. Studenci nauk przyrodniczych z rozkoszą przebrną dalej. Zawodnicy tacy jak ja - co już to i owo umieją, ale boleśnie doskwiera im, że niektórych rzeczy nie umieją wcale, lub pobieżnie - przeczytają stosowny rozdział lub dwa i doznają głębokiego oświecenia, które znacznie ułatwi czytanie bardziej formalnych książek z danej dziedziny. Wreszcie, nawet poważni spece od fizyki teoretycznej znajdą w niej masę smaczków, od których w księdze tej aż się roi. I potem podrasują swoje wykłady dodając parę błyskotliwych i nieoczywistych uwag ,,na marginesie”.
Popularnonaukowa?
Absolutnie nie! Co prawda, brak w niej wielu dowodów, ale autor precyzyjnie definiuje większość pojęć, nie boi się wzorów i wielokrotnie wymaga od czytelnika wielkiego skupienia i wytężonej pracy szarych komórek. Tym, co w pewnym sensie zbliża Drogę do rzeczywistości do książki popularnej, jest zadziwiająca lekkość prowadzenia poprzez meandry matematyki i fizyki oraz miejscami gawędziarski styl narracji.
Jak, u licha, zmusić się do przeczytania 1100 stron?!
Ależ nie trzeba czytać na raz. Ci którzy mają juz jako takie rozeznanie w fizyce teoretycznej mogą ją czytać w zasadzie na wyrywki, co najwyżej cofając się o kilka, kilkanaście stron dla złapania wątku. Pozostali, zaczną od początku i powoli przebrną przez początek. Potem można odpocząć i po kilu tygodniach wrócić do lektury.
Czyli co, dobre to, czy nie?
BARDZO DOBRE. Jedyna uwaga krytyczna jaką mogę wymyślić dotyczy pracy polskiego wydawcy. Można się było zdecydować na użycie LaTeXa do składu wyrażeń matematycznych. Nie jest co prawda tragicznie, ale tak wyjątkowa książka zasługuje na to, żeby wzory wyglądały całkowicie profesjonalnie.
I na tym zakończę peany na cześć Drogi do rzeczywistości.